To już 5 dzień iPadOnly. Dzień jak co dzień. Całkowicie przyzwyczaiłem się do robienia wszystkiego na ekranie tabletu. Szybko mi to poszło, jestem trochę nawet w szoku, że zaledwie zajęło mi to tylko 5 dni. Dzisiaj czeka mnie dłuższa droga, około 6 godzinna, podczas której będę musiał trochę popracować i w końcu nie boję się, że mój komputer padnie w połowie drogi albo pod jej koniec, tylko będzie trzymał się świetnie przez te pare godzin. Doceniłem dzisiaj spotify, korzystam z niego na Macu i Note i tam spisują się swietnie. Na iPadzie jest tak samo prosto, włączasz w tle i działa. Nie odkryłem Ameryki ale jakoś mnie to jara.
piątek, 5 grudnia 2014
czwartek, 4 grudnia 2014
Dzień 4. Tydzień #iPadOnly
Witam ponownie! Mój tydzień wyłącznie na iPadzie zmienia się powoli w detoks od komputera jako tako. Zaczynam robić więcej, nie traktuje iPada jako wyłącznie rozrywki, laptop właśnie taką funkcje pełnił w sumie najcześciej, patrząc z punktu widzenia czasu. Zabrzmi to kuriozalnie, że tylko dzięki zmianie laptopa na iPada zaczynam doceniać te 24h, ale tak właśnie się czuję. Powtórzę, robię więcej i czuję że moge jeszcze więcej! Mój zachwyt iPadem nadal trwa.
Postanowiłem opisać wam moje aplikacje z których korzystam na co dzień. Nie wiem w sumie czemu, może dlatego, że sam lubie czytać z czego inni korzystają? Pierwszą rzeczą, jaką robię od razu po obudzeniu jest, dla mnie rzecz jasna, wyłączenie budzika. Bardziej ufam że iPad mnie obudzi niż mój Note 3, mam złe doświadczenie z alarmem w Samsungu po tym, jak zawiesił mi się minutnik akurat wtedy, kiedy piekłem mięso. Mięso się spaliło podobnie jak moje zaufanie do Note. Ale dobra tam. Zazwyczaj ustawiam budzik poprzez komendę "hey Siri!" kiedy iPad jest podłączony do zasilania i leży obok mnie. Po wyłączeniu budzika czas na ogarnięcie się i przeczytanie newsów w Feedly podczas naprawdę szybkiego śniadania. Feedly jest wspaniałym agregatorem newsów. Nie musze wchodzić na poszczególne strony żeby poczytać co nowego tylko mam wszystko zaciągnięte do jednego programu przez RSS, mega praktyczne. Reszte newsów próbuje poczytać w autobusie na komórce jednak jest to trudne, bo autobus jest tak wypchany ludźmi, ze to tragedia. Potem do notatek korzystam z Evernote, gdzie wykupiłem usługę premium, którakolwiek spisuje sie na medal. Zaskoczeniem dla mnie było skanowanie nalepek, takich samoprzylepnych karteczek, od razu z poziomu aplikacji. Oraz skaner dokumentów, on też zasługuje na plus. Świetna sprawa. Potem juz tylko Safari w połączeniu z Evernote i Word. Swietnie mi się tak pracuje, naprawde. Po powrocie do domu odpalam juz youtuba i potem znowu pracuje i pracuje. Wymieniłem tutaj pare aplikacji, takich bez których trudno by mi było zacząć dzień przy iPadzie. Kolejna aplikacja która kocham jest VSCOcam. Obrabiam na nim zdjęcia, jednak tysiąc razy bardziej wolę wersje ma moim Note, wygodniej mi się z niej korzysta. Korzystam jeszcze z PowerPointa oraz Excela do prostych prezentacji i "wykresów", rownież je cenie za możliwość pracy od razu w chmurze DropBox. Przy wspominaniu elementów Office od Microsoftu na iOS musze pochwalić Microsoft za udostępnienie Worda, Excela i PowerPointa za darmo, dla mnie wystarcza to co oferuje ta wersja darmowa. Microsoft zmienia się z smutnego molocha w bardziej przyjazną użytkownikom firmę, cieszy mnie to. Z czego jeszcze korzytam? Z Mail który jest po prostu idealny oraz iBooks, na którym czytam epuby i zaznaczam ciekawe oraz ważne cytaty. Oprócz tego jeszcze Mapy, wole zdecydowanie wersje map na moim Note ale tutaj są i sprawują sie naprawde swietnie, tylko raz zabłądziłem dzięki nim ;). I to w sumie tyle, dzięki tym appkom jestem w stanie normalnie funkcjonować na iPadzie i trudno byłoby mi się z nimi rozstać. Tablet jest prawdziwym komputerem, przynajmniej dla mnie.
środa, 3 grudnia 2014
Dzień 3. Tydzień #iPadOnly
Kolejny dzień bycia iPadOnly, kolejny dzień poprawiania produktywności. Wiecie co? Jakoś mi opadła energia do bycia iPadOnly. Nie wiem w sumie czemu. To nie znaczy, że wyjmę teraz komputer i na nim będę teraz pracował, o nie! Po prostu już mi to podniecenie opadło związane z życiem i pracą opartą na tablecie. Dzisiaj w sumie nie wyjmowałem tabletu, to już dobry znak - dlaczego? Kiedy dotychczas korzystałem z laptopa, przed paroma dniami w sumie, wyciągałem go około 16 i chowałem często po drugiej w nocy, a nic wtedy szczególnego robić nie robiłem. Na iPadzie mam mocno sprecyzowane co mam robić w danej chwili i to jest fajne! Chociaż zabolało mnie kiedy chciałem włączyć sobie YouTube w tle no ale nie mogłem (tak, wiem że można odpalić YouTube przez safari i włączyć odtwarzanie w tle, ale mi chodzi tez o podgląd wideo). Złapałem sie wtedy na tym, jak dużo czasu marnuję! Dzisiaj jeszcze będę pracował trochę w nocy, muszę dokończyć pare prezentacji oraz dokumenty bo wróciłem do domu trochę późno i chyba dodatkowo złapałem grypę. Jutro zamierzam wam pokazać, z jakich aplikacji korzystam na co dzień i które uwielbiam. Kończąc i podsumowując tą krótką notkę, lubie to, że nie marnuje na nim czasu i czuję sie jakby pełniejszy, że nie spędzam bezużytecznie czasu przed ekranem.
wtorek, 2 grudnia 2014
Dzień 2. Tydzień #iPadOnly
To juz drugi dzień od mojego postanowienia bycia iPadOnly. Co zauważyłem? Kocham pisać na iPadzie, mimo że nie jest tak super wygodna jak w moim MacBooku. Tej klawiaturze wiele brakuje, trudno wpisywać szybko polskie znaki, piszę też wolniej, ręce mi sie szybciej męczą ale kocham ją za to że jej nie słychać (jakkolwiek to zabrzmiało). Uwielbiam to że moge ją "schować", rozdzielić na wpisywanie za pomocą kciuków i w żadnej tej postaci nie zawodzi. Po prostu klawiatura spełnia moje wszelkie oczekiwania. Co mi sie podoba najbardziej to jest to, że jest nieodłączna częścią systemu. Wole pisac na niej na tablecie, niż gdybym miał podpiąć klawiaturę zewnętrzna.
Na codzień do pisania na komputerze korzystam z Pages oraz Worda. Na iPadzie mam rownież tabletowe odpowiedniki tych programów, jednak korzystam z tego drugiego - Worda. Pages, mimo że jest świetnym programem, nie gości na moim tablecie. A no bo tak. Chciałem pokombinować niż mieć gotowe rozwiązanie. Robię sobie pod górkę, tak wiem. Ale podoba mi sie to. Z Worda gotowe teksty od razu drukuję, synchronizuje z dropboxem i dyskiem Google - kocham tą konfiguracje. I tak, wiem że w Pages miałbym to samo i więcej, no i co z tego. Z drugiej strony mogę zapisane dokumenty w dropboxie sprawdzić na telefonie, podobnie rzecz ma się z prezentacjami. Wrzucam do chmury i mam dostęp z każdego systemu jakiego chce. Praktyczne. Zwłaszcza ze korzystam z Windowsa, OS X, iOS i Androida rownocześnie.
Aktualnie obrabiam i piszę bardzo duży dokument. Myślałem, ze na iPadzie będzie to katorga, zwłaszcza ze czas i termin goni a okazało się zgoła inaczej. Jest szybciej, mogę to robić w każdej chwili gdzie tylko mam możliwość wyjęcia tabletu i wygodniej, jednak laptop (mimo jego wagi - 1.3kg) jest mniej poręczny niż 9.7 calowy ekran. Wiem, że większość osób nie lubi pisać na tablecie na dłuższy dystans i to rozumiem w pełni. Ale nie mogę nie wspomnieć o baterii. Jest 20.50, a na tablecie 88%. To wspaniały wynik i bardzo sie cieszę z tego wyniku, bo pod koniec tygodnia wyjeżdżam w centrum Polski gdzie możliwości doładowania tabletu będą, jak szacuje, słabe. Laptopa nie mógłbym używać tak często jak iPada teraz. Jak narazie nie brakuje mi Maca, który teraz leży grzecznie na półce:).
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Dzień 1. Tydzień #iPadOnly
Zawsze kiedy czytam felietony Michała Sliwińskiego na temat jego pracy, poprawy produktywności dzięki pracy na iPadzie mam taka energię, power, zeby zrobic to samo. Niestety, każda moja próba przeniesienia całej mojej pracy na mojego iPada kończy sie tylko na chęciach. Coś co mnie przyczyniło do tego eksperymentu w dużej mierze można przypisać mojemu lenistwu. Na moim laptopie robie 100 tysięcy rzeczy naraz i nie skupiam sie tylko na jednej rzeczy dla której otworzyłem laptopa a jak wszyscy wiemy, na iPadzie mozna robic tylko jedna rzecz naraz i tyle. Jedni to sobie cenią, drudzy narzekają na brak wielozadaniowości, ja jestem w tej pierwszej grupie. Na tydzien wiec spróbuje sie zmusić do pracy wyłącznie na moim iPadzie, nieco dość starym, bo 3 generacji ale nie narzekam. Czego oczekuje? Poprawy produktywności zwłaszcza oraz tego ze będę miał swój czas pod kontrolą - chce zdążyć ze wszystkim na czas. Zaczynam wiec od dzisiaj! Czuje trochę ekscytacje ale i obawę, czy moja obietnica zawiązana z samym sobą zostanie spełniona czy jednak sie przemoge i otworze komputer. Cóż, trzymajcie za mnie kciuki!
piątek, 21 listopada 2014
Nie podcinaj sobie skrzydeł
Wyobraźmy sobie taką sytuacje: jest sobie mała Ania. Mała Ania ma dopiero 6 lat i namalowała swój pierwszy obrazek, nad którego wykonaniem spędziła długą godzinę. Nauczycielka powiedziała jednak małej Ani, że rysunek przez nią wykonany jest zły. Nie zrobiła tego, czego nauczycielka od niej żądała. Nie użyła tego koloru, złe proporcje. Mała Ania zrobiła więc dokładną kopię rysunku wychowawczyni, za którą została nagrodzona piękną naklejką słoneczkiem, tak jak inne dzieci. Mała Ania już potem starała się zawsze wykonywać to, o co prosiła nauczycielka, przy zadowolonej minie rodziców i samej uczącej.
O co mi chodziło w tej opowieści?
O sam fakt, że mała Ania chciała zrobić coś innego. Owszem, można to wziąć jako nieposłuszeństwo i brak szacunku do nauczyciela, bo nie słucha polecenia, ale tu nie o to mi chodziło. Ania oddała się wyobraźni, która w dzisiejszych czasach jest na miarę złota. Dlaczego ludzie starają się nam podcinać kreatywność, wyobraźnię a my nic z tym nie robimy?
Steve Jobs, były CEO Apple i współzałożyciel tej wielkiej firmy, używał często zwrotu „Think Different”. Steve był osobą z wielkim temperamentem. Rzucił studia, by oddać się swojej pasji, zamiłowania do tworzenia komputerów. Oddał swoje życie wielkiej miłości do piękna między innymi. Na swojej drodze życiowej spotkał wiele osób, które mówiły: nie, że po co, że zostaw to jak jest, nie brnij dalej. Jobs szedł jednak dalej i na to chce zwrócić twoją uwagę. Ten genialny człowiek postanowił rozwijać siebie i swoją kreatywność. W szkole i na studiach jest cała masa nauczycieli, profesorów, którzy będą starać się twoje myślenie obrócić w wymagane przez nich myślenie, nie dopuszczając Ciebie do głosu, do pytań, do niczego. A najważniejsze, czyli właśnie pytania, tworzą z nas ludzi myślących. Nie namawiam Cię w tej chwili do rzucenia szkoły czy innego podobnego zachowania, gdzie tam! Zacznij zadawać pytania, pytaj się ile można, nie przyswajaj samej treści, ale pytaj!
I niech te piękne słowa: think different staną się twoją dewizą. Ludzie zabijają kreatywność, narzucając innym swój własny tok myślenia, który został mu przekazany od kolejnej osoby i tak dalej. Powtórzę się, zacznij zadawać pytania a z tym myśleć inaczej, robić własną wersję „myślenia”.
Dlaczego o tym piszę? Bo chodzę, żyję na świecie i widzę, jak dużo jest konsumpcyjnych treści. Można powiedzieć też, że ludzie żyją szczęśliwie, zadowoleni i Bogu dzięki że tak mają. Przyjmują treść i wydalają umysłową kupę z tego bez myślenia. I tych ludzi jest coraz więcej, w dobie Ukrytej Prawdy, Trudnych Spraw czy innego gówna dla mózgu, który ten mózg wyłącza robiąc konsumenta. Chciałbym cię namówić do tylko jednego, do włączenia opcji zadawania pytań. Nic więcej. :)
Dziękuje mojej wspaniałej korektorce a przy tym przy tym najlepszej przyjaciółce, Karolinie, za pomoc i dobre rady na przyszłość :)
Steve Jobs, były CEO Apple i współzałożyciel tej wielkiej firmy, używał często zwrotu „Think Different”. Steve był osobą z wielkim temperamentem. Rzucił studia, by oddać się swojej pasji, zamiłowania do tworzenia komputerów. Oddał swoje życie wielkiej miłości do piękna między innymi. Na swojej drodze życiowej spotkał wiele osób, które mówiły: nie, że po co, że zostaw to jak jest, nie brnij dalej. Jobs szedł jednak dalej i na to chce zwrócić twoją uwagę. Ten genialny człowiek postanowił rozwijać siebie i swoją kreatywność. W szkole i na studiach jest cała masa nauczycieli, profesorów, którzy będą starać się twoje myślenie obrócić w wymagane przez nich myślenie, nie dopuszczając Ciebie do głosu, do pytań, do niczego. A najważniejsze, czyli właśnie pytania, tworzą z nas ludzi myślących. Nie namawiam Cię w tej chwili do rzucenia szkoły czy innego podobnego zachowania, gdzie tam! Zacznij zadawać pytania, pytaj się ile można, nie przyswajaj samej treści, ale pytaj!
I niech te piękne słowa: think different staną się twoją dewizą. Ludzie zabijają kreatywność, narzucając innym swój własny tok myślenia, który został mu przekazany od kolejnej osoby i tak dalej. Powtórzę się, zacznij zadawać pytania a z tym myśleć inaczej, robić własną wersję „myślenia”.
Dlaczego o tym piszę? Bo chodzę, żyję na świecie i widzę, jak dużo jest konsumpcyjnych treści. Można powiedzieć też, że ludzie żyją szczęśliwie, zadowoleni i Bogu dzięki że tak mają. Przyjmują treść i wydalają umysłową kupę z tego bez myślenia. I tych ludzi jest coraz więcej, w dobie Ukrytej Prawdy, Trudnych Spraw czy innego gówna dla mózgu, który ten mózg wyłącza robiąc konsumenta. Chciałbym cię namówić do tylko jednego, do włączenia opcji zadawania pytań. Nic więcej. :)
Dziękuje mojej wspaniałej korektorce a przy tym przy tym najlepszej przyjaciółce, Karolinie, za pomoc i dobre rady na przyszłość :)
sobota, 15 listopada 2014
Czy dam radę być blogerem? Czy się nadaję?
Takie pytanie rodzi się w głowie każdego, aspirującego do bycia blogerem człowieka. Czy ja będę w stanie pisać cokolwiek? Ktoś będzie chciał czytać te moje tekściki, opinie? Nie dam rady, jest tyle blogów że szansa że ktoś mnie zauważy jest mniejsza niż Kayah ogłosi koniec swojej działalności. Mniej więcej takie pytania i mi krążyły po głowie. Ale się przemogłem, dlaczego?
Bo każdy kiedyś zaczynał. Owszem, są ludzie z większym talentem i mniejszym do pisania, ale oni też kiedyś zaczynali. Trzeba zacząć, wziąć się w garść, bo nikt tego co masz w głowie nie oceni, nikt nie powie "o super tekst" oceniając tekst którego nie napisałeś. Musisz napisać cokolwiek. Na pewno słyszałeś, a ja codziennie, "skąd wiesz, skoro nie spróbowałeś?". Różni geniusze objawiają się przypadkiem, ale oni też kiedyś spróbowali więc dlaczego i ty (i ja) nie masz spróbować?
Bałem się że nie będę miał o czym pisać, że będzie brakować mi contentu. Nadal tak myślę ale popatrzmy na innych blogerów, piszą naprawdę o wszystkim. Damy radę, koledzy i koleżanki! Jak nie macie pomysłu, rozwijajcie się razem z czytelnikami, piszcie, zgłębiajcie dalej swoje pasje. Odkrywajcie siebie, to wy jesteście dla innych!
A co z tym, że na rynku istnieje bardzo dużo blogerów, a szansa przebicia się jest bardzo mała? Tak, na "rynku" jest ich dużo. Ale przecież skądś musieli się wziąć ci sławni. Nikt nie daje żadnej gwarancji że po dwóch tygodniach będziesz mega popularnym blogerem i każdy chce cie czytać, nie! Musisz się rozwijać a gadanie i biadolenie jak jest źle i że nikt cie nie kocha i nie lubi nic nie da! Damy rade! Musisz się starać, ale pamiętaj że nie jest to wyścig szczurów. Wszystko przyjdzie w swoim czasie a ty nie obawiaj się niczego.
Jeżeli myślisz że się do tego nie nadajesz to powiem ci tak: największy problem jest w tym że myślisz że nie dasz rady. Z takim nastawieniem za dużo nie ugrasz. Ile to razy myślałem że nie dam rady, że nie nadaję się do tego, po co mi to, jestem w tym beznadziejny. W końcu pomyślałem sobie, że dopóki nie spróbuję, nie dowiem się niczego. I powtórzę się, różni geniusze objawiają przypadkiem, dlaczego kimś takim nie jesteś i ty? Spróbuj!
Podsumowując, tak, każdy może być blogerem. Ten tekst opowiada trochę o mnie. O tym, jak podszedłem do bloga i pokonałem swój strach, odważyłem się spróbować i tego życzę tobie, czytelniku! :)
