Na codzień do pisania na komputerze korzystam z Pages oraz Worda. Na iPadzie mam rownież tabletowe odpowiedniki tych programów, jednak korzystam z tego drugiego - Worda. Pages, mimo że jest świetnym programem, nie gości na moim tablecie. A no bo tak. Chciałem pokombinować niż mieć gotowe rozwiązanie. Robię sobie pod górkę, tak wiem. Ale podoba mi sie to. Z Worda gotowe teksty od razu drukuję, synchronizuje z dropboxem i dyskiem Google - kocham tą konfiguracje. I tak, wiem że w Pages miałbym to samo i więcej, no i co z tego. Z drugiej strony mogę zapisane dokumenty w dropboxie sprawdzić na telefonie, podobnie rzecz ma się z prezentacjami. Wrzucam do chmury i mam dostęp z każdego systemu jakiego chce. Praktyczne. Zwłaszcza ze korzystam z Windowsa, OS X, iOS i Androida rownocześnie.
Aktualnie obrabiam i piszę bardzo duży dokument. Myślałem, ze na iPadzie będzie to katorga, zwłaszcza ze czas i termin goni a okazało się zgoła inaczej. Jest szybciej, mogę to robić w każdej chwili gdzie tylko mam możliwość wyjęcia tabletu i wygodniej, jednak laptop (mimo jego wagi - 1.3kg) jest mniej poręczny niż 9.7 calowy ekran. Wiem, że większość osób nie lubi pisać na tablecie na dłuższy dystans i to rozumiem w pełni. Ale nie mogę nie wspomnieć o baterii. Jest 20.50, a na tablecie 88%. To wspaniały wynik i bardzo sie cieszę z tego wyniku, bo pod koniec tygodnia wyjeżdżam w centrum Polski gdzie możliwości doładowania tabletu będą, jak szacuje, słabe. Laptopa nie mógłbym używać tak często jak iPada teraz. Jak narazie nie brakuje mi Maca, który teraz leży grzecznie na półce:).

0 komentarze:
Prześlij komentarz